Pierwszy sezon grzewczy w domu budowanym systemem gospodarczym – co sprawdzić w kotłowni, zanim przyjdą mrozy?
Kto buduje dom systemem gospodarczym, ten zna ten moment: tynki wyschły, wylewki odpoczęły, rodzina wprowadziła się latem, a w połowie października trzeba po raz pierwszy naprawdę uruchomić ogrzewanie. Przez wakacje instalacja grzała co najwyżej wodę w kranie, więc dopiero teraz wychodzi, czy kotłownia była poskładana z głową.
Przy własnym nadzorze nad budową łatwo skupić się na murach, dachu i oknach, a instalację grzewczą potraktować jako coś, co hydraulik po prostu zrobi. Tymczasem kilka decyzji podjętych przy kotle i na ścianie w salonie decyduje o tym, czy zima będzie spokojna, czy pełna telefonów do instalatora.
Uruchomienie po lecie zaczyna się od ciśnienia i odpowietrzenia
Nowa instalacja zachowuje się inaczej niż taka, która pracuje od lat. W pierwszych miesiącach z wody uwalnia się powietrze, a drobne nieszczelności na złączkach dają o sobie znać dopiero przy wyższej temperaturze. Dlatego przed pierwszym grzaniem warto sprawdzić manometr przy kotle. W typowym domu jednorodzinnym z kotłem wiszącym ciśnienie na zimnej instalacji mieści się zwykle w przedziale podanym przez producenta kotła, najczęściej w okolicach 1,2-1,5 bara.
Potem przychodzi kolej na grzejniki. Każdy trzeba odpowietrzyć, zaczynając od najniżej położonych, a kończąc na poddaszu. Po odpowietrzeniu ciśnienie spada, więc instalację się uzupełnia i czynność powtarza po kilku dniach pracy. Jeśli na piętrze grzejnik szumi albo grzeje tylko u góry, problemem prawie zawsze jest powietrze, a nie kocioł.
Pompa obiegowa, czyli serce instalacji, o którym mało kto myśli
W kotłach kondensacyjnych pompa siedzi zwykle w obudowie urządzenia. W domach z kotłem na pellet, z buforem, z dwoma obiegami (grzejniki i podłogówka) albo z zasobnikiem ciepłej wody pomp jest kilka i montuje się je osobno na rurach. Przy budowie systemem gospodarczym inwestor sam kupuje sporą część osprzętu, więc warto wiedzieć, na co patrzeć.
Stare pompy trzybiegowe pracowały ze stałą prędkością i zużywały sporo prądu. Dziś standardem są pompy elektroniczne, które same dopasowują wydajność do tego, ile zaworów termostatycznych jest akurat otwartych. Wiele osób wpisuje w wyszukiwarkę po prostu grundfos pompa, bo to marka, którą instalatorzy znają od lat, ale przy wyborze konkretnego modelu liczą się parametry, a nie samo logo. Trzeba sprawdzić wysokość podnoszenia, rozstaw przyłączy (najczęściej 130 lub 180 mm), gwint śrubunków oraz to, czy pompa ma tryb stałego ciśnienia albo ciśnienia proporcjonalnego. Ten drugi tryb dobrze sprawdza się przy grzejnikach z głowicami, pierwszy przy podłogówce.
Ważne jest też ustawienie. Pompa nastawiona na maksimum na wszelki wypadek powoduje szumy w zaworach i przegrzewanie pomieszczeń blisko kotła. Lepiej zacząć od trybu automatycznego i obserwować instalację przez pierwsze tygodnie.
Termostat w salonie zamiast biegania do kotłowni
Kocioł bez sterowania pokojowego grzeje według temperatury wody, a nie według tego, co czuje domownik. Efekt jest taki, że w słoneczny październikowy dzień w salonie robi się za ciepło, a w pochmurny wieczór za chłodno. Termostat pokojowy mierzy temperaturę tam, gdzie się mieszka, i wyłącza albo moduluje kocioł, gdy jest już ciepło.
Przy budowie od zera najrozsądniej przewidzieć przewód do termostatu jeszcze przed tynkami. Wtedy termostat pokojowy przewodowy łączy się z kotłem kablem dwużyłowym (albo wielożyłowym, jeśli sterownik potrzebuje zasilania) i działa bez baterii, bez parowania i bez zakłóceń radiowych. W kotłach z protokołem komunikacji cyfrowej, takim jak OpenTherm, termostat nie tylko włącza i wyłącza kocioł, ale płynnie zmienia temperaturę wody, co przy kondensacji przekłada się na mniejsze zużycie gazu. Przed zakupem trzeba więc sprawdzić w instrukcji kotła, jakie wejście sterujące ma urządzenie.
Miejsce montażu ma większe znaczenie niż model. Termostat powinien wisieć na ścianie wewnętrznej, mniej więcej na wysokości półtora metra, z dala od grzejnika, kominka, okna i bezpośredniego słońca. Zawieszony nad telewizorem albo przy drzwiach na taras będzie mierzył wszystko poza temperaturą pokoju.
Najczęstsze błędy w pierwszym roku
Nowe domy mają swoje typowe kłopoty. Większość z nich nie wynika z wadliwego sprzętu, tylko z tego, że nikt nie dokończył regulacji po montażu. Warto przejrzeć tę listę, zanim zrobi się naprawdę zimno:
- głowice termostatyczne w pokoju z termostatem pokojowym ustawione nisko, przez co kocioł wyłącza się dopiero po długim czasie,
- brak równoważenia hydraulicznego, czyli nastaw wstępnych na zaworach grzejnikowych,
- pompa ustawiona na najwyższy bieg i szumiące zawory,
- termostat pokojowy w kuchni lub przy kominku,
- niezabezpieczony filtr przed kotłem, w który trafiają opiłki i resztki po montażu.
W pomieszczeniu, w którym wisi termostat, głowice na grzejnikach ustawia się zwykle na wyższą wartość albo całkiem otwiera. Inaczej dwa regulatory walczą ze sobą i żaden nie działa dobrze.
Gdzie szukać pomocy przy doborze osprzętu
Budowa systemem gospodarczym oznacza, że inwestor sam negocjuje, kupuje i porównuje. Przy osprzęcie kotłowni najlepiej rozmawiać z ludźmi, którzy na co dzień kompletują takie zestawy dla instalatorów. W oddziałach hurtowni Onninen można dopytać o dobór pompy do konkretnej instalacji, o zgodność termostatu z kotłem i o to, czy pompa z obecnym rozstawem przyłączy zmieści się w miejsce starej.
Dobrym nawykiem jest też spisanie modeli wszystkich urządzeń w kotłowni i schowanie instrukcji w jednym segregatorze. Przy pierwszej awarii albo przeglądzie kotła oszczędza to sporo czasu, a instalator od razu wie, z czym ma do czynienia.
Pierwsza zima w nowym domu to najlepszy moment, żeby instalację wyregulować i zapamiętać, jak się zachowuje. Karty katalogowe pomp, termostatów i reszty osprzętu kotłowni, a także ich dostępność, sprawdzisz na www.onninen.pl
