4
Opublikowany 2 października 2014 autor Jaroslaw Wejda w wyposażenie
 
 

Mania wielkości – wybieramy telewizor


Ostatnio z żoną zastanawiamy się nad zakupem telewizora do naszego pierwszego mieszkania. Udaliśmy się niedawno do najbliższego sklepu RTV z nadzieją, że coś sobie wybierzemy. Muszę przyznać, że możliwości wyboru mieliśmy mnóstwo i trochę nas to wszystko przytłoczyło. Niestety nie mogliśmy dojść do porozumienia, na nic zdały się kompromisy i zakup telewizora został odłożony na kolejny miesiąc. By oszczędzić Wam, Czytelnikom podobnych zmagań pokusiłem się o przygotowanie drobnego poradnika pomocnego przy zakupie telewizora. Zaczynajmy!
 

Na wstępie powiem, że wiem iż na łamach naszej strony tematyka wyboru telewizora pojawiała się już kilkakrotnie. Moim zdaniem jest to temat, na który można pisać co miesiąc coś nowego – technika postępuje wielkimi krokami i sprzęt kupiony rok temu obecnie można uznać za przestarzały.

Ktoś powie: “To co? Mam co roku zmieniać telewizor?”. Swoją drogą byłoby to jakieś rozwiązanie. Jednak za techniką nikt nie nadąży, podobnie jak za modą. Kilka lat temu nowinką było HD, później pojawiło się 3D w okularach, teraz wchodzi 4K. Kilkanaście lat temu telewizor przypominał wielkie pudło, w miarę postępu czasu wprowadzano płaskie kineskopy, płaskie ekrany LCD i plazmowe, na przełomie ostatnich lat pojawiły się cieniuteńkie LED-y, a dziś można nabyć nawet zakrzywiony telewizor. Dużymi krokami zbliża się też technologia OLED pozwalająca na jak najbardziej realistyczne odwzorowanie kolorów oraz wyższe rozdzielczości od 4K (5 i 8K) pozwalające na wyświetlenie większej ilości szczegółów. Oprócz tradycyjnych panoramicznych telewizorów można kupić też te w formacie kinowym 21:9. Dodatkowa opcja to aplikacje SmartTV i HbbTV dostępne po podłączeniu telewizora do Internetu. Nic więc dziwnego, że nie mogliśmy dojść z małżonką do porozumienia.

Kluczowym dla nas czynnikiem oprócz wielkości ekranu była też cena. Żona chciała coś niewielkiego, moja duma nie pozwala mieć mniejszego telewizora niż szwagier. Natłok informacji – można się pogubić. Ale ktoś kto jest zdecydowany, lecz nie ogarnia tych wszystkich terminów i funkcji ma wbrew pozorom mniejszy problem niż my. Zacznijmy od początku.

Ekran. Każdemu z nas zależy by był on możliwie jak największy i idealnie komponował się w salonie. Wiadomym jest jednak to, że w niewielkiej kawalerce dość karkołomnym pomysłem będzie umieszczenie 85 calowego telewizora (największy jaki napotkaliśmy w sklepie – wiem że są też 95 i nawet 105 calowe – ktoś kto ma naprawdę gruby portfel, willę z basenem i jeździ na co dzień Ferrari mógłby sobie na nie pozwolić). Do kawalerki rozsądny rozmiar, który będzie wyglądał imponująco to przedział 40-46 cali. Warto zwrócić tu uwagę na dylemat 40 czy 42 cale oraz 46-49 cali. W sklepie może tak bardzo tego nie widać jednak stawiając je w mieszkaniu obok siebie różnica będzie naprawdę spora. Wróćmy jednak do tematu. Do domu jednorodzinnego o średnich rozmiarach w sypialni podobnie jak w kawalerce dobrym rozwiązaniem jest 40-46 cali. Do salonu polecam telewizor 55 calowy. Moi rodzice niedawno wymienili swój wysłużony kineskopowy dwudziestoletni telewizor na nowy wypasiony model LED w przystępnej cenie. Wybrali do salonu o średniej wielkości telewizor 47 calowy. W sklepie wydał się im on bardzo duży, podobnie było też z jego przewiezieniem w aucie. Po przywiezieniu do domu, ustawieniu na komodzie i uruchomieniu okazało się, że nasze 47 cali nie wygląda wcale imponująco, a co więcej 32 calowy telewizor u kuzyna w małym pokoju wydaje się być porównywalnie duży. Do salonu w dużym domu przeznaczone są rozmiary 65 – 84 cale (w zależności od naszego budżetu). Dodam w tym miejscu, że za modele z roku 2014 wybranej przeze mnie marki do porównania, której nazwy nie ujawnię przyjdzie nam zapłacić ogromne kwoty – flagowy 65 calowy model kosztuje 17000 złotych, 75 cali to koszt 26000 złotych, zaś 84 cale to wydatek dobrej jakości auta – niespełna 50 tysięcy! Mi osobiście szkoda byłoby wydać aż taką kwotę na coś co będę odpalał na kilka godzin po pracy, ale o gustach się nie dyskutuje.

Duży wpływ na cenę ma również ilość funkcji telewizora. Jak to mawiał mój ojciec “goły telewizor bez bajerów” w rozmiarze 48 cali można nabyć za kwotę 1800 złotych. Doliczając do tego SmartTV cena wzrasta o kilka stówek. Jeśli potrzebujemy 3D kwota wzrośnie do 2700 złotych. Cena zakrzywionego telewizora z rozdzielczością 4K przy kasie może nas zmartwić – sięgnąć może aż 5000 złotych za ten sam rozmiar.

Przy zakupie warto jest także rozważyć opcję wykupienia dodatkowej gwarancji. Jest to nie tylko przedłużenie jej standardowego wariantu, ale również wzbogacenie jej o dodatkowe możliwości. Ubezpiecza nas ona od przepięć, uszkodzeń mechanicznych, a nawet kradzieży. Jak to mawiał mój kolega, za dodatkowe kilka stówek ma możliwość miesiąc przed końcem gwarancji wbić w ekran metalowy pręt i z niczego się nie tłumacząc serwisowi otrzyma całkowity zwrot gotówki na nowy model. Bajeczne rozwiązanie!

Ostatni punkt, o którym prawie zapomniałem to dźwięk. Ktoś mądry w sklepie powiedział, że im bardziej płaski telewizor tym bardziej kiepski dźwięk. O ile sprawdza się to w tańszych modelach, o tyle te droższe wyposażone są w całkiem imponujące głośniki. Dla wielbicieli basu i melomanów o małej zasobności portfela polecam zewnętrzne Soundbary z dodatkowym Subwooferem, zaś dla bogatych dobrą inwestycją będzie system kina domowego z dobrymi kolumnami, amplitunerem i solidnym okablowaniem.

 
Myślę, że taki poradnik z pewnością pomoże przy zakupie większości z naszych Czytelników. Może nawet pokażę go żonie i tym razem dojdziemy do porozumienia – na moją korzyść.
 

Zapraszam do komentowania wpisu i dyskusji.


Jaroslaw Wejda